• Wpisów:69
  • Średnio co: 43 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 23:30
  • Licznik odwiedzin:3 444 / 3035 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
gazowanaxd
 
faller
 
Bo to jest naaaaaprwde dobre ; )
  • awatar ` Follow_me . ; >: Hmm, chodzi o o ten tekst który został napisany przez Ciebie. Jest naprawdę dobry.. ma taki .. przekaz.!
  • awatar faller: zgodziłbym się, gdybym wiedział o co chodzi z tym, że dobre ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
 

 
!!!!!!!!!

At last!
 

 
Dla tych co jeszcze nie wstali, albo mają z tym problem:


POBUDKA!!

;p
 

 
 

 
Pewnie nigdy już więcej nie będziemy razem, ale ja nadal mam nadzieję. Pewnie skończy się wyzywaniem mnie, że jaki to ja jestem debilem, jaki chory psychicznie.
Piszę to, żeby po przeczytaniu tego jak wrócę zobaczyć jak niewiele się pomyliłem.
Na pewno nie będzie chciała ze mną nawet porozmawiać. Nawet nie będzie chciała ze mną wyjść na spacer.
Najchętniej odda mi moje rzeczy i zadzwoni do mr T, żeby ją pocieszył. Że znowu ten psychol przyjechał ją męczyć.

Nie mam żadnej mowy przygotowanej. Nie wiem co mógłbym powiedzieć, żeby zasiać cień tęsknoty.

Wiem, że tęskni, ale wiem, że się boi, że się nie zmienię. Kocham ją nad swoje życie. Kocham ją bardzo mocno. Przyzwyczaiłem się do jej bliskości. Wiem, że ona też mnie kocha, bo nie można przestać kochać po tylu latach razem spędzonych, ale nic zrobić nie mogę. Ona nie da mi kolejnej szansy, więc po co w ogóle próbować? Nie wiem. Po prostu mam nadzieję.
Jak wiadomo nadzieja matką głupich. A ja rzeczywiście jestem głupi skoro uważam, że ona wróci do mnie.

Chciałbym jej pokazać, że potrafię się zmienić, że potrafię żyć dla niej, bez komputera, że potrafię zacząć ją adorować, że potrafię znowu o nią zabiegać.
Chcę jej pokazać, że jednak rozmowa to wszystko by naprawiła. Że rozmowa ze mną zmieniła by dużo. Nie można być w związku i nie rozmawiać. W związku dwojga ludzi nie chodzi tylko o seks, ale o rozmowę. Uważam, że gdybyśmy rozmawiali potrafilibyśmy rozwiązać nasze problemy. Kiedyś tak było. Jak nie mieszkaliśmy razem to potrafiliśmy rozmawiać o pierdołach i tym co nas boli i było lepiej. Nigdy nie byliśmy parą idealną, ale zawsze potrafiliśmy rozmową rozwiązać wszystko. No i czynami. Bo słowa to tylko słowa, nic więcej. Słowami nie naprawi się to co było złe, ale dzięki nimi można dojść do tego co było złe i naprawić czynami. Bo bez słów nie można w ogóle zacząć kochać. Same czyny nie wystarczą.

U nas zabrakło rozmowy. Wiem, że sam też jej dużo rzeczy mówiłem, albo nie mówiłem zbyt dosadnie.
Chcę to zmienić, ale nie wiem czy będę potrafił ją do tego przekonać.
Ona już postanowiła, że nie chce być ze mną. A moja nadzieja jest taka, że potrafię ją przekonać do tego, że potrafię się zmienić i co najważniejsze chcę.
  • awatar faller: No przeze mnie, ale nie rozumiem dlaczego szacun?
  • awatar ` Follow_me . ; >: Cudowne, naprawdę cudowne. Jeśli zostało napisane przez Ciebie to szacun:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Po wczorajszej imprezie w mieście Bachusa, dzisiaj pora na grilla!
 

 
Niedziela też zapowiada się znakomicie.

Albo Zoo, albo kręgle. Hmmm. Na co się zdecydować.

W Zoo już kiedyś byłem, a w kręgle nigdy nie grałem, więc.... ;p
 

 
Dzisiaj się szykuje wypad do Zielonej Góry. Do miasta. ;p

Impreza u kumpla ze szkoły. Szkoda tylko, że będzie tam jego kumpel, za którym jakoś nie specjalnie przepadam. No i wóda będzie lała się strumieniami. ;/

Dodam tylko, że nie jestem wybitnym zawodnikiem, więc odpadnę raczej szybko.
 

 
Swoją drogą mój pies jest głupi. ;p

Jak dzisiaj poszliśmy pobiegać zobaczył bociana (ciekawe komu dzidziusia niósł ) to pobiegł za nim w pole, chociaż leciał na jakiś 10 metrach. Dobrze, że nie szczekał przy tym, bo jeszcze bobasa by obudził. ;p
 

 
Kurcze.

Jak zacząłem biegać tak, żeby mnie kolano nie bolało, to zaczęła mnie łydka napieprzać.

Dobrze, że brat ma żel na ból mięśni. Zaraz zawiążę sobie bandaż elastyczny. Do rana może przejdzie?
Oby.
 

 


 

 
Byłem pobiegać dzisiaj. Znowu z psem. Na "mojej" polnej drodze, na której zazwyczaj biegam, ktoś już był z psem, więc, żeby nie narażać mojego i jego (jej) pupila pobiegłem po polu do lasu. W lesie byli drwale, więc pozostało mi wrócić do domu, bo nie miałem już gdzie pobiegać.
Zaczęło boleć mnie kolano. Tak jak już kiedyś. Miałem mieć artroskopię. Mieli do mnie dzwonić i umówić mnie na zabieg, ale jakoś nikt do mnie jeszcze nie dzwonił.
Znowu będę musiał przejść się do ortopedy, żeby w końcu naprawić kolano.
Nie mogę znaleźć ściągacza, który zawsze mi pomagał przy bieganiu, graniu w nogę. Najprawdopodobniej został w Bydgoszczy. Kiedyś pewnie go odbiorę, bo potrzebuję go niesamowicie, żeby w ogóle robić coś co kocham, czyli grać w nogę.

Jak nie, to będę musiał kupić nowy.
 

 
BTW. właśnie jest pierwsza burza w tym roku!

Burze są niesamowite. Mają w sobie coś. Zawsze je lubiłem.
Pokochałem je jak mieszkałem w Bydgoszczy. Gdy jest się blisko osoby którą się kocha i do tego ta osoba panicznie się boi burzy, piorunów, błyskawic... Przytulenie jej się do Ciebie jest niesamowite, a oglądanie błyskawic, a później słuchanie grzmotów przy jej wtulaniu się w Ciebie tak mocno, uczucie to nie do opisania, jest fenomenalne.
Wtedy ta burza... coś niesamowitego, a do tego ona sama chciała wyjść na balkon i podziwiać tą jesienną burzę, ale tylko dlatego, że byłem przy niej!

Grande, Incredibile, Magica, Stupefacente.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Właśnie wróciłem z niedzielnego biegania. Chciałem pojechać z kimś na orlika, żeby pograć w piłkę, ale nie było z kim. Tak jak wczoraj. Kiedyś to mogliśmy grać codziennie, a teraz?

Tydzień temu po przebiegnięciu 200 metrów łapały mnie duszności i musiałem kawałek przejść, by móc pobiec dalej.
Dzisiaj? Przebiegłem 700 metrów i dopiero wtedy odczuwałem duszności, ale przebiegłem kilometr. Jestem z tego dumny, bo dawno tak dobrze mi się nie biegało. Chociaż nigdy nie lubiłem po prostu biegać, wolałem biegać za piłką, dzisiaj nie miało to żadnego znaczenia. Pewnie dlatego, że miałem już dosyć siedzenia w domu no i nie miałem z kim pograć w nogę.
 

 
Po wypłacie postanowiłem sobie kupić spodnie.

Wczoraj przeglądałem swoją szafkę i znalazłem kilka par spodni w które nie mieściłem się jeszcze pół roku temu.
Były wielkie, ogromne a mimo to nie mogłem się zmieścić.
Spróbowałem je przymierzyć, bo ostatnio schudłem trochę (15 kg) i te spodnie już nie wyglądały jak dla słonia. Są w mojej szafie mniejsze spodnie, ale w te to w ogóle się nie zmieszczę, więc nawet nie próbowałem. ;p

No i mam dodatkowych 7 par spodni i nie muszę kupować nowych. Przynajmniej na razie.
I co najważniejsze, nie wyglądają już te spodnie jak spadochron.
Ciekawe dlaczego?
  • awatar faller: @apple: No dla mnie trochę. Zostało mi jeszcze jakieś 20 kg do mojej wymarzonej wagi. ;p Chociaż już z moją wagą czuję się lepiej i mogę zmieścić się w swoje spodnie. ;)
  • awatar apple: 15 kg, ładne mi "trochę" ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Muszę się do tego przyzwyczaić.

Kiedyś sobie obiecałem, że już nigdy nie będę tak cierpiał. Nawet sobie nie mogę ufać.
 

 
Wczoraj miałem badania.
Tj. miałem pobieranie krwi. O dziwo zawsze lubiłem strzykawki i naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy się ich boją. Będąc mały byłem bardzo chorowity i często lądowałem na oddziale.
Można powiedzieć, że zostałem wychowany przez strzykawki. Nigdy nie bałem się strzykawek, nie bałem się patrzeć na krew, lubiłem zawsze jak mi ją pobierano. Chociaż były nieprzyjemne *incydenty*.
Jak mi wczoraj pani pielęgniarka wbijała igłę trysnęła mi krew. Nigdy nie miałem takiego "problemu". Trochę się zdziwiłem, bo takiego gejzera się nie spodziewałem, ale zawsze miło zobaczyć coś nowego.
 

 
No to trzeba żyć dalej.

Nie chciała nawet ze mną porozmawiać.


Nic więcej zrobić nie mogę. Życie toczy się dalej, a po tej burzy musi w końcu przyjść słońce.
  • awatar faller: Jak ostatnio zawalczyłem to usłyszałem, że jestem chory psychicznie, więc to chyba oznacza, że nie mam co próbować, bo i tak to nic nie zmieni.
  • awatar pomme, poire ou persil?: możesz, możesz nadal walczyć. skoro ci zależy, nie poddawaj się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy powinienem o nią walczyć? Nie wiem. Czy mi na niej zależy? Tak. Ale co jeśli ona nie chce mnie znać, nie chce ze mną w ogóle rozmawiać? Nie wiem. Z jednej strony się nie dziwię, bo nie chce znowu być zraniona. To potrafię zrozumieć. Ale co jeśli tęskni. Co jeśli nadal mnie kocha?
Nie wiem czy w takim wypadku pozwolić jej odejść. Wiem, że ze mną była szczęśliwa, ale czy to wystarczy? Czy to co czuje do mnie wystarczy by ją odzyskać? Bardzo bym chciał, ale czy Ona tego też by chciała?

NIE WIEM!!!!
I to mnie dobija.